Naśladowanie Chrystusa - Mój Bajzel - Archiwum -

38.5 CSB 41 Koniec

17 listopada 2019

Niepokalana Matko Wielkiego Zawierzenia, Matko Pięknej Miłości! Prowadź mnie Matuchno przez te najbliższe trzydzieści siedem dni mojego słuchania Słowa i mojego myślenia o Twoim Synu w ciszy i milczeniu. Pomóż mi przylgnąć do Niego tak blisko, aby Miłość rozkwitła we mnie na dobre . Wiem, że nie przestanie kwitnąć, gdy przestanę pisać i… gadać. Jeśli nie przestanę kochać “mimo wszystko”, to rozkwitnie jeszcze bardziej i nie przestanie rozkwitać. 😀

 

 


U wrót doliny

Po deszczu gwiazd
na łące popiołów
zebrali się wszyscy pod strażą aniołów

z ocalałego wzgórza
można objąć okiem
całe beczące stado dwunogów

naprawdę jest ich niewielu
doliczając nawet tych którzy przyjdą
z kronik bajek i żywotów świętych

ale dość tych rozważań przenieśmy się wzrokiem
do gardła doliny z którego dobywa się krzyk

po świście eksplozji
po świście ciszy
ten głos bije jak źródło żywej wody

jest to jak nam wyjaśniają
krzyk matek od których odłączają dzieci
gdyż jak się okazuje
będziemy zbawieni pojedynczo

aniołowie stróże są bezwzględni
i trzeba przyznać mają ciężką robotę

ona prosi
– schowaj mnie w oku
w dłoni w ramionach
zawsze byliśmy razem
nie możesz mnie teraz opuścić
kiedy umarłam i potrzebuję czułości

starszy anioł
z uśmiechem tłumaczy nieporozumienie

staruszka niesie
zwłoki kanarka
(wszystkie zwierzęta umarły trochę wcześniej)
był taki miły – mówi z płaczem –
wszystko rozumiał
kiedy powiedziałam
głos jej ginie wśród ogólnego wrzasku

nawet drwal
którego trudno posądzić o takie rzeczy
stare zgarbione chłopisko
przyciska siekierę do piersi
– całe życie była moja
teraz też będzie moja
żywiła mnie tam
wyżywi tu
nikt nie ma prawa
– powiada –
nie oddam

ci którzy jak się zdaje
bez bólu poddali się rozkazom

idą spuściwszy głowy na znak pojednania
ale w zaciśniętych pięściach chowają
strzępy listów wstążki włosy ucięte
i fotografie
które jak sądzą naiwnie
nie zostaną im odebrane

tak to oni wyglądają
na moment
przed ostatecznym podziałem
na zgrzytających zębami
i śpiewających psalmy

Zbigniew Herbert

 

Tylko przez Chrystusa jest możliwe prawdziwe poznanie Boga – Miłość. Tylko z  Chrystusem zjednoczeni możemy innym nieść nadzieję, pokój i radość. Tylko w  Chrystusie  możliwe jest prawdziwe braterstwo, solidarność i wspólnota wiary, czyli pokonanie tych wszystkich przepaści, które oddzielą nas od siebie.

Dziś znów usłyszałem jakiś nieracjonalny, ale niepokojący zgrzyt. Zwykle nie udostępniam prywatnej korespondencji, ale tym razem zrobię wyjątek. Do tej pory autor poniższego maila zawsze pisał, że sobie nie życzy jakiegokolwiek publikowania, gdziekolwiek 😀 Ponieważ jednak tym razem nie napisał, że sobie tego nie życzy, da się obronić logiczny wniosek, że… 😀  Poza tym, moje motywacje są czyste, a w treści maila nie ma nic… 😀

 

08:05  /do mnie/

Drogi Bracie Franciszku zapraszam Cię Serdecznie w poniedziałek miejsce w samochodzie mam jak prosiłeś. Pozdrawiam Cię z pamięcią w modlitwie P.A. 

 


Konia z rzędem temu, kto po wysłuchaniu słowa na dziś, szczerze ucieszył się tą nomen omen dobrą nowiną.

«Oto nadchodzi dzień palący jak piec, a wszyscy pyszni i wszyscy czyniący nieprawość będą słomą, więc spali ich ten nadchodzący dzień, mówi Pan Zastępów, tak że nie pozostawi po nich ani korzenia, ani gałązki.

I znów ten znajomy smętek, jak powracający koszmar z dzieciństwa : Jak to koniec? Dlaczego akurat teraz, kiedy to jedyny świat jaki znam?! Wszystko w jednej chwili zdaje się być zainfekowane jakąś rozedrganą niepewnością, która wycieka jak ropa z rozprutego tankowca i zatruwa mi radość “spokojnego” życia.

Jezus nie jest żadnym tankowcem, chociaż pozwolił rozpruć sobie Serce. Jezus nas nie zatruwa, nie dyskredytuje nikogo, traktując potem  “jak gdyby nigdy nic”. Jezus nie umniejsza moim najbardziej skrytym pragnieniom, najbardziej niezrozumiałym dla innych postawom i moim najbardziej nawet nieudolnym działaniom, ale stale je oczyszcza ze złych motywacji.

To my to robimy sobie samym i sobie nawzajem. My! My, którzy maszerując pod sztandarami wiary, miłości i braterstwa, mamy na ustach w większości puste hasła, odkąd w centrum wartości postawiliśmy siebie samych.

I to dopiero jest naprawdę smutne i straszne. A cóż może być smutnego, czy strasznego w tym, że przyjdzie do mnie – bez względu na okoliczności, czas i miejsce – Ten, który pokaże mi drugą stronę rzeczywistości, o której nawet nie marzę w najśmielszych wyobrażeniach i snach. Ten, którego wypatruję z utęsknieniem każdego dnia i każdej nocy!? Nic!

 


Ml 3, 19-20a

«Oto nadchodzi dzień palący jak piec, a wszyscy pyszni i wszyscy czyniący nieprawość będą słomą, więc spali ich ten nadchodzący dzień, mówi Pan Zastępów, tak że nie pozostawi po nich ani korzenia, ani gałązki. A dla was, czczących moje imię, wzejdzie słońce sprawiedliwości i uzdrowienie w jego skrzydłach».

 

Ps 98 (97), 5-6. 7-8. 9 /R.: por. 9/

Refren: Pan będzie sądził ludy sprawiedliwie.
5        Śpiewajcie Panu przy wtórze cytry, *
przy wtórze cytry i przy dźwięku harfy.
6        Przy trąbach i przy głosie rogu, *
na oczach Pana, Króla, się radujcie.
Refren: Pan będzie sądził ludy sprawiedliwie.
7        Niech szumi morze i wszystko, co w nim żyje, *
krąg ziemi i jego mieszkańcy.
8        Rzeki niech klaszczą w dłonie, *
góry niech razem wołają z radości.
Refren: Pan będzie sądził ludy sprawiedliwie.
9        W obliczu Pana, który nadchodzi, *
aby osądzić ziemię.
On będzie sądził świat sprawiedliwie *
i ludy według słuszności.
Refren: Pan będzie sądził ludy sprawiedliwie.

 

2 Tes 3, 7-12

Bracia: Sami wiecie, jak należy nas naśladować, bo nie wzbudzaliśmy wśród was niepokoju ani u nikogo nie jedliśmy za darmo chleba, ale pracowaliśmy w trudzie i zmęczeniu, we dnie i w nocy, aby dla nikogo z was nie być ciężarem. Nie żebyśmy nie mieli do tego prawa, lecz po to, aby dać wam samych siebie za przykład do naśladowania. Albowiem gdy byliśmy u was, nakazywaliśmy wam tak: Kto nie chce pracować, niech też nie je! Słyszymy bowiem, że niektórzy wśród was postępują wbrew porządkowi: wcale nie pracują, lecz zajmują się rzeczami niepotrzebnymi. Tym przeto nakazujemy i napominamy ich w Panu Jezusie Chrystusie, aby pracując ze spokojem, własny chleb jedli.

 

Łk 21, 5-19

Gdy niektórzy mówili o świątyni, że jest przyozdobiona pięknymi kamieniami i darami, Jezus powiedział: «Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony». Zapytali Go: «Nauczycielu, kiedy to nastąpi? I jaki będzie znak, gdy to się dziać zacznie?» Jezus odpowiedział: «Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: „To ja jestem” oraz: „Nadszedł czas”. Nie podążajcie za nimi! I nie trwóżcie się, gdy posłyszycie o wojnach i przewrotach. To najpierw „musi się stać”, ale nie zaraz nastąpi koniec». Wtedy mówił do nich: «„Powstanie naród przeciw narodowi” i królestwo przeciw królestwu. Wystąpią silne trzęsienia ziemi, a miejscami głód i zaraza; ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie. Lecz przed tym wszystkim podniosą na was ręce i będą was prześladować. Wydadzą was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was będą przed królów i namiestników. Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa. Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie mógł się oprzeć ani sprzeciwić. A wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią. I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich. Ale włos z głowy wam nie spadnie. Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie».

 

«Oto nadchodzi dzień palący jak piec, a wszyscy pyszni i wszyscy czyniący nieprawość będą słomą, więc spali ich ten nadchodzący dzień, mówi Pan Zastępów, tak że nie pozostawi po nich ani korzenia, ani gałązki.

Dobra Nowina jaką wypowiada do mnie dobry Bóg, który mnie stworzył, przyszedł na świat i jako mój brat – zanim umarł w ludzkim ciele. aby mnie “wykupić” od śmierć – wcześniej mi przebaczył/gdy przez grzech się od Niego odłączyłem/. Dobra Nowina jest taka, że Bóg jest moim Ojcem i szczególnie mnie kocha, słabego i grzesznego, że Zmartwychwstał w Synu, abym i ja mógł powstać z martwych, jako syn (!)

Dlaczego więc ta cudowna wiadomość zmienia się w jakiegoś “fake news’a” , w jakiś lęk przed tzw. “końcem”, strach przed samym sobą i strach przed samym Bogiem? Iście diabelska intryga. To właśnie robi nam szatan i jest mu coraz łatwiej, zwłaszcza gdy nie chcemy już bezinteresownie służyć, ofiarnie /kosztownie/ kochać, coraz bardziej wątpiąc w sens ofiary. A diabłu dokładnie o to chodzi.

 

 


 

BYŁEŚ PRZEJAZDEM – JYSTYNA RECZENIEDI, CO OPERA 

 

 


Boska TV i Ojciec Paweł Krupa OP – link /2019/

 

 


Ojciec Jan Andrzej Kłoczowski OP /2010/

“Uwierzcie w Koniec Świata” – Ojciec Joachim Badeni OP, Judyta Syrek /2010/

 

 

cytaty z książki:

“Pewien rodzaj zła bardzo wyraźnie prowokuje gniew Boga. (…) Masowa aborcja i pedofilia. To są dwie zbrodnie, które budzą gniew Boga, wyraźnie to widzę. Aborcja dokonywana w milionach, pedofilia popełniana nawet wśród duchowieństwa”

“Czy Pan Bóg może manipulować ludzką wolą? Może, ale działając wyłącznie urokiem (…)”

 

Alathea 2005

“Wszystkie kobiety na ziemi razem wzięte nie potrafią nawet w jednym procencie tak zadziałać urokiem jak Pan Bóg. Mówię to z własnego doświadczenia. Wstąpiłem do zakonu tylko pod wpływem uroku Boga.”

 

 

Jeszcze dwa cytaty na KONIEC i coś ku pokrzepieniu serc 😀

„Wiara w Paruzję ustawia patrzenie na zło. Bez Paruzji Pan Bóg przegrywa. W tej chwili zło może tryumfować na różnych płaszczyznach życia, ale ostatecznie przegra. A więc dzięki tej wierze chrześcijanie mogą być optymistami.”

“To właśnie jest Paruzja – zło ma być zniszczone, a dobro odbudowane. Człowiek będzie miał tak zwane dary specjalne, które opisuje święty Paweł. Będzie nieśmiertelny, odziany w światło, lotny, będzie mógł się przenosić z szybkością myśli, gdzie tylko będzie chciał, i przenikać materię…”

dlatego ciesz się tą chwilą i…

NIGDY NIE PRZESTAWAJ – drzwi do świata swingu 😀

 


Babcia Frania /l.94/ wprawdzie już nie tańczy ale… z radością śpiewa – na każde życzenie! 😀

 


Koniec? Jaki koniec? Początek. Koniec, to dopiero początek! Nasze życie już nigdy się nie skończy, a jedynie przemieni się w Tym, który jest życiem samym. Chrystus jest przyczyną, źródłem i celem tej przemiany, która dokonującej się w nas już “tu i teraz”. Cud cudów, gdy chleb na naszych oczach staje się Jego Ciałem, a wino staje się Jego Krwią. A co z wątpliwościami?

Jeżeli pod czapeczką zaczynają ci tuptać ludziki powtarzając, że: ta krew, którą Jezus wylał za nas na Golgocie i ta woda z Jego rozprutego Serca, po dwóch tysiącach lat tak zostały zmieszane, tak bardzo oblepione przez ten “podły” i “upadły” Kościół, że stały się jakąś cuchnącą breją – to pozwól sobie na ten luksus i oddaj to twoje “myślenie” Chrystusowi, a On je oczyści.

 

Dzięki za link i otwarcie drzwi “sadystko”. Wiem, że wiesz, ale dalej Cię kocham. Trzymaj się wiatru i tak do 120 -tki! 😀

+z serca błogosławię
frops



Dodawanie komentarzy dla zalogowanych użytkoników: