W dobrą stronę - SZYMON -

Droga Krzyżowa – Josemaría Escrivá /r.1/

15 kwietnia 2019

Droga Krzyżowa +

Josemaría Escrivá de Balaguer + rozważanie pierwsze


Tak, jest zgoda na umieszczenie Drogi Krzyżowej ze strony:http://www.pismaescrivy.org/book/droga_krzyzowa.htm na  stronie: https://mirakel.pl/category/via-crucis/  z podaniem źródła.

Łączę wyrazy szacunku

Erhard Gasda
Biuro Informacyjne Opus Dei


Bardzo dziękuję!
Marek Rogóz


Streszczenie

Książka Droga Krzyżowa składa się z krótkich komentarzy na temat czternastu stacji Drogi Krzyżowej, wypływających z osobistej modlitwy Josemaríi Escrivý.

„Droga Krzyżowa nie jest nabożeństwem smutnym – komentuje we wprowadzeniu Prałat Álvaro del Portillo. Ks. Prałat Escrivá wielokrotnie nauczał, że korzeń chrześcijańskiej radości ma kształt krzyża. I jak Męka Chrystusa była drogą bólu, tak samo jest drogą nadziei i niezawodnego zwycięstwa. To nowe dzieło, wydane już po śmierci prałata Josemaríi Escrivý, podobnie jak poprzednie zostało przygotowane z myślą o pomaganiu w modlitwie i przyczynianiu się — za łaską Bożą— do rozwijania ducha skruchy —bólu z miłości— oraz wdzięczności Panu, który wykupił nas za cenę swojej Krwi”.

Pierwsze wydanie Drogi Krzyżowej pojawiło się w 1981. Od tej pory wydano ponad 400 tys. egzemplarzy w 19 językach.

 


Droga Krzyżowa 

Josemaría Escrivá de Balaguer + rozważanie pierwsze

 

Wstęp

Panie mój i Boże mój, pod pełnym miłości spojrzeniem naszej Matki przygotowujemy się, by towarzyszyć Ci na drodze boleści, która stała się ceną naszego odkupienia.

Pragniemy cierpieć to wszystko, co Ty wycierpiałeś, ofiarować Ci nasze biedne skruszone serca,
albowiem Ty, niewinny, masz umrzeć za nas, choć tylko my jesteśmy winni.

Maryjo, Matko moja, Panno Bolesna, dopomóż mi przeżyć na nowo te gorzkie godziny, które Syn Twój chciał przecierpieć tu, na ziemi, abyśmy my, uczynieni z garści gliny, mogli żyć In libertatem gloriae filiorum Dei w wolności i chwale dzieci Bożych.

 

 

Stacja I: Jezus na śmierć skazany

Już minęła godzina dziesiąta rano. Proces dobiega końca. Brak przekonujących dowodów. Sędzia wie, że wrogowie Jezusa wydali Go z zawiści i próbuje absurdalnego wybiegu: każe wybierać między Barabaszem, złoczyńcą oskarżonym o kradzież i zabójstwo, a Jezusem, który zwie się Chrystusem. Tłum wybiera Barabasza. Piłat woła:

Cóż więc mam uczynić z Jezusem? (Mt 27,22)

Wszyscy odpowiadają: — Na krzyż z Nim!

Sędzia nalega: — Cóż właściwie złego uczynił?

Lecz oni jeszcze głośniej krzyczą: — Na krzyż z Nim!

Piłat, przestraszony wzrastającym wzburzeniem, każe przynieść wody i obmywa swoje ręce na oczach tłumu mówiąc:

Nie jestem winny krwi tego Sprawiedliwego. To wasza rzecz (Mt 27,24).

I rozkazawszy Jezusa ubiczować, wydaje Go na ukrzyżowanie. Milkną nienawistne, opętane usta, Bóg wydaje się pokonany.

Jezus jest sam. Dalekie są dni, kiedy słowo Człowieka-Boga zapalało światło nadziei w sercach. Odeszły szeregi chorych, którzy odzyskali zdrowie. Przebrzmiały triumfalne okrzyki Jerozolimy witające Pana przybywającego na łagodnym osiołku.

O, gdybyż ludzie w inny sposób odpowiedzieli na miłość Bożą! Gdybyśmy — ty i ja — rozpoznali Dzień Pański!

Rozważanie

1. Jezus modli się w Ogrójcu: Pater mi (Mt 26,39), Abba, Pater! (Mk 14,36).

Bóg jest moim Ojcem, także wtedy, kiedy zsyła na mnie cierpienie. Czule mnie kocha, nawet wtedy, gdy rani. Jezus cierpi, aby wypełnić wolę Ojca… A ja, który chcę wypełnić najświętszą wolę Boga, idąc śladami Mistrza, czyż mogę narzekać, jeśli cierpienie jest towarzyszem mojej drogi?

Cierpienie będzie pewnym znakiem mego przyjęcia na syna, gdyż Bóg traktuje mnie tak samo jak swego Boskiego Syna. Mogę przeto jak On jęczeć i płakać sam w moim Getsemani, ale — powalony na ziemię, uznając własną nicość — wzniosę aż do Boga okrzyk wychodzący z głębi mej duszy:

Pater mi, Abba, Pater,…Fiat! (Ojcze mój, Abba, Ojcze…niech się stanie!).

 

 

Stacja II: Jezus bierze Krzyż na swoje ramiona

Poza miastem, na północny zachód od Jerozolimy, jest wzniesienie, które po aramejsku zwie się Golgota, po łacinie locus Calvariae — miejsce Czaszki albo Kalwaria.

Jezus oddaje się bezbronny w ręce katów. Nic nie zostaje Mu oszczędzone: na Jego ramiona spada ciężar hańbiącego krzyża. Ale Krzyż stanie się dzięki miłości tronem Jego majestatu.

Mieszkańcy Jerozolimy i obcy, przybyli tu z okazji Paschy, tłumnie zalegają ulice miasta, aby zobaczyć przechodzącego Jezusa Nazarejczyka, Króla żydowskiego. Słychać hałas i krzyki, od czasu do czasu zalega cisza. Pewnie wtedy Jezus zatrzymuje na kimś swój wzrok:

Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje (Mt 16,24).

Z jaką miłością Jezus obejmuje drzewo, które Mu śmierć przyniesie!

Czyż nie jest prawdą, że kiedy przestajesz bać się Krzyża, tego, co ludzie nazywają krzyżem, kiedy przysposobisz swoją wolę, by zaakceptować wolę Bożą, jesteś szczęśliwy i nikną wszelkie troski, cierpienia fizyczne czy duchowe?

Prawdziwie lekki i godny miłości jest Krzyż Jezusa. Tam ból się nie liczy, jedynie radość, że jest się współodkupicielem z Nim.

Rozważanie

1. Z wolna formuje się pochód…Jezus, wyszydzony, jest obiektem kpin dla tych, co Go otaczają. Właśnie On — który przeszedł przez świat dobrze czyniąc i uzdrawiając wszystkich (por. Dz 10,38).

Dobrego Nauczyciela, Jezusa, Tego, który wyszedł naprzeciw nam, gdy byliśmy jeszcze daleko, prowadzą na miejsce stracenia.

 

 

Stacja III: Jezus upada pod Krzyżem

Krzyż rani, swym ciężarem ściera coraz bardziej ramiona Pana Jezusa.

Tłum gęstnieje, jak potok występujący z brzegów zalewa ulice Jerozolimy. Legioniści z trudnością utrzymują w ryzach podniecone pospólstwo.

Osłabione ciało Jezusa już chwieje się pod ciężkim brzemieniem Krzyża. A z Serca przepełnionego miłością zaledwie nikły strumień życia dochodzi do zranionych członków ciała.

Pan Jezus widzi z prawej i lewej strony tłum, który porusza się jak trzoda bez pasterza. Mógłby zawołać każdego z osobna jego własnym imieniem, także każdego z nas. Są tu ci, których nakarmił cudownie chlebem i rybami, są uzdrowieni, są też ci, których nauczał nad brzegiem jeziora, na górze i w portykach świątyni.

Ostry ból przeszywa duszę Jezusa i Pan upada wyczerpany na ziemię.

Ty i ja nie możemy nic powiedzieć: lecz teraz wiemy, dlaczego Krzyż Jezusa tak bardzo jest ciężki. I opłakujemy naszą nędzę, a także straszną niewdzięczność ludzkiego serca. W głębi duszy rodzi się akt prawdziwej skruchy, który wyciąga nas z grzesznego poniżenia. Pan Jezus upadł po to, abyśmy podnieśli się: tym razem — i zawsze od nowa.

Rozważanie

1. Jesteś smutny? Czy dlatego, żeś upadł w tej małej potyczce?

Nie smuć się! Raduj! Ponieważ w następnej, z łaską Bożą i z twoją obecną pokorą, na pewno zwyciężysz!

 

 

Stacja IV: Jezus spotyka Matkę Bolesną

Zaledwie Jezus podniósł się z pierwszego upadku, ujrzał swoją Najświętszą Matkę na poboczu drogi, którą przechodził.

Z niezmierną miłością Maryja patrzy na Jezusa, a Jezus patrzy na Maryję, ich spojrzenie się spotyka i każde z dwóch serc własny ból przelewa w drugie. Dusza Maryi zanurzona jest w goryczy, w goryczy Jezusowej.

Wszyscy, co drogą zdążacie, przyjrzyjcie się, patrzcie, czy jest boleść podobna do tej, co mnie przytłacza (Lm 1,12).

Ale nikt tego nie zauważa, nikt nie spostrzega, tylko Jezus.

Wypełniło się proroctwo Symeona: Twoją duszę miecz przeniknie (Łk 2,35).

W mrocznej samotności Męki Najświętsza Nasza Pani ofiaruje swojemu Synowi balsam czułości, zjednoczenia, wierności — “tak” powiedziane woli Bożej.

Wspomagani przez Maryję również i my, ty i ja, chcemy pocieszyć Jezusa, przyjmując zawsze i we wszystkim Wolę Jego Ojca, naszego Ojca.

Tylko w ten sposób odczujemy słodycz Krzyża Chrystusowego i obejmiemy go siłą Miłości, niosąc w triumfie po wszystkich drogach świata.

Rozważanie

1. Gdzież jest człowiek, zdolny powstrzymać łzy, gdy mu stanie przed oczyma ta cierpiąca Matka bez skazy?

Oto Jej Syn poraniony, a my daleko, tchórzliwi, sprzeciwiający się woli Bożej.

Matko i Pani moja, naucz mnie wypowiadać moje “tak”, które jak Twoje utożsami się z wołaniem Jezusa do Ojca: non mea voluntas (Łk 22, 42). Niech się spełnia nie moja wola, lecz Boża.

 

 

Stacja V: Cyrenejczyk pomaga nieść Krzyż Jezusowi

Jezus jest wyczerpany. Jego krok staje się coraz wolniejszy, a żołdacy chcą przyspieszyć koniec. I tak oto, kiedy wychodzą z miasta przez bramę zwaną Sądowniczą, zatrzymują człowieka zwanego Szymonem z Cyreny, ojca Aleksandra i Rufusa, który wracał z pola, i przymuszają go do niesienia krzyża Jezusowego (Mk 15,21).

Pomoc Szymona niewiele znaczy w całości Męki. Ale Jezusowi wystarczy uśmiech, słowo, gest, trochę miłości, by obficie obdarzyć łaską duszę przyjaciela. Po latach synowie Szymona, już chrześcijanie, będą znani i szanowani między współwyznawcami. To wszystko zaczęło się od niespodziewanego spotkania z Krzyżem.

Przystępny byłem dla tych, co o Mnie nie dbali, tym, którzy Mnie nie szukali, dałem się znaleźć (Iz 65,1).

Nieraz Krzyż zjawia się nagle przed nami, chociaż go nie szukamy: to Chrystus pyta o nas. I choć serce się przed tym Krzyżem wzdraga — bo nie oczekiwany, tym bardziej wydaje się posępny — nie dawaj swemu sercu pocieszenia. Lecz kiedy będzie go żądało, powiedz mu — pełen szlachetnego współczucia — cicho, jakby w zaufaniu: Serce me, serce, na Krzyż, na Krzyż!

Rozważanie

1. Czy chcesz wiedzieć, w jaki sposób okazać wdzięczność Panu Jezusowi za wszystko, co dla nas uczynił?…Miłością! Innej drogi nie ma.

Za miłość płaci się miłością. Ale pewność. że naprawdę miłujesz, da ci tylko ofiara. A więc odwagi! Zaprzyj się samego siebie i weź swój Krzyż. Wtedy możesz być pewny, że odpłacasz miłością za Miłość.

 

 

Stacja VI: Weronika ociera twarz Jezusowi

Nie miał On wdzięku ani też blasku, aby na Niego popatrzeć, ani wyglądu, by się nam podobał. Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, Mąż boleści, oswojony z cierpieniem, jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa, wzgardzony tak, iż mieliśmy Go za nic (Iz 53,2-3).

Oto Ten, który przechodzi obok, jest Synem Bożym, zapamiętałym…w Miłości! Pewna kobieta, imieniem Weronika, przepycha się przez tłum, niesie złożone lniane płótno, którym nabożnie ociera twarz Jezusa. Pan zostawia odbicie swego Świętego Oblicza na trzech częściach chusty.

Ukochane oblicze Jezusa, uśmiechające się kiedyś do dzieci i chwalebnie przemienione na górze Tabor, jest teraz jakby przesłonięte bólem. Ale ten ból jest naszym oczyszczeniem, pot i krew, które zniekształcają i zamazują Jego rysy, oczyszczają nas.

Panie Jezu, spraw, ażebym się zdecydował zerwać — poprzez pokutę — tę wstrętną maskę, którą uformowałem sam sobie z moich nędz…Wtedy i tylko wtedy, idąc drogą kontemplacji i zadośćuczynienia, stopniowo i wiernie odtworzymy w naszym życiu główne rysy Twojego życia. Będziemy coraz bardziej upodabniać się do Ciebie.

Staniemy się drugimi Chrystusami, samym Chrystusem, ipse Christus.

Rozważanie

1. Nasze grzechy były przyczyną Męki: owych tortur, które zniekształciły najmilsze oblicze Jezusa, perfectus Deus, perfectus homo (prawdziwego Boga i prawdziwego Człowieka). Także i teraz nasze nędze przeszkadzają nam kontemplować Pana, przesłaniając i zniekształcając Jego postać.

Kiedy wzrok się mąci, kiedy oczy zachodzą mgłą, powinniśmy zwrócić się w stronę światła. Chrystus powiedział: Ego sum lux mundi (J 8,12), Ja jestem światłością świata. I dodał: Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło
życia.

 

 

Stacja VII: Jezus upada po raz drugi

Tuż za murami miasta Jezus słania się znowu z wyczerpania. Jezus upada po raz drugi wśród krzyków tłumu i popychania żołnierzy.

Słabość ciała i gorycz duszy spowodowały ponowny upadek Jezusa. Wszystkie grzechy ludzkie — także moje — ciążą na Jego Najświętszym Człowieczeństwie.

On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści, a myśmy Go za skazańca uznali, chłostanego przez Boga i zdeptanego. Lecz On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze zdrowie (Iz 53,4-5).

Jezus omdlewa, ale Jego upadek nas podnosi, Jego śmierć nas wskrzesza.

Na naszą skłonność powracania do zła Jezus odpowiada nieustanną gotowością odkupienia, obfitością przebaczenia. I ażeby nikt z nas nie uległ rozpaczy, ponownie z największym wysiłkiem wstaje obejmując Krzyż.

Oby nasze potknięcia i porażki nie oddzieliły nas nigdy od Niego. Jak słabe dziecko rzuca się skruszone w mocne ramiona swego ojca, tak ty i ja uchwyćmy się jarzma Jezusa. Tylko taka skrucha i taka pokora przekształcą naszą ludzką słabość w Bożą moc.

Rozważanie

1. Jezus upada pod ciężarem drzewa… My — ponieważ pociągają nas rzeczy ziemskie.

Jezus woli upaść niż porzucić Krzyż. W ten sposób Chrystus leczy obojętność, która nas powala.

 

 

Stacja VIII: Jezus pociesza płaczące niewiasty

Wśród tłumu, który przyglądał się, jak Pan Jezus przechodzi, znajdowało się kilka kobiet, które nie mogą powstrzymać współczucia i zalewają się łzami. Być może wspomniały owe chwalebne dni Jezusa, kiedy wszyscy zdumieni wykrzykiwali: Bene omnia fecit (Mk 7,37) — Dobrze uczynił wszystko.

Ale Pan Jezus chce tym łzom dać motyw głębszy, nadprzyrodzony i prosi, by opłakiwały grzechy, które są przyczyną Męki i które ściągają surowość Bożej sprawiedliwości:

Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i waszymi dziećmi…Bo jeśli z zielonym drzewem to czynią, cóż się stanie z suchym? (Łk 23,28.31).

Twoje i moje grzechy, grzechy wszystkich ludzi stają nam przed oczami. Wszystko zło, któreśmy uczynili i wszystko dobro, któreśmy zaniedbali uczynić. Przygnębiająca wizja tych wszystkich przestępstw i nikczemności, które byśmy popełnili, gdyby On, Jezus, nie umocnił nas światłem swego miłującego spojrzenia.

Jedno życie to naprawdę mało, by zadośćuczynić.

Rozważanie

1.Mówisz mi: święci płakali gorzkimi łzami myśląc o Męce Pana Jezusa, ja natomiast…

Może dlatego tak jest, że ty i ja przyglądamy się tej Męce, ale jej nie przeżywamy.

 

 

Stacja IX: Jezus po raz trzeci upada pod Krzyżem 

Pan Jezus upada po raz trzeci na zboczu Kalwarii, gdy brakuje zaledwie czterdziestu lub pięćdziesięciu kroków do szczytu.
Jezus nie może utrzymać się na nogach: brak Mu sił, wyczerpany leży na ziemi.

Dręczono Go, lecz sam się dał gnębić, nawet nie otworzył ust swoich. Jak baranek na rzeź prowadzony, jak owca niema wobec strzygących ją (Iz 53,7).

Wszyscy przeciw Niemu: mieszkańcy miasta i cudzoziemcy, faryzeusze i żołnierze, przywódcy kapłanów…Wszyscy stali się katami.

Jego Matka — moja Matka — Maryja płacze.

Jezus wypełnia wolę swego Ojca! Biedny: obnażony. Dał wszystko bez reszty — cóż może dać więcej? Dilexit me, et tradidit semetipsum pro me (Ga 2,20), umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie.

Boże mój, spraw, bym znienawidził grzech i obejmując Święty Krzyż, zjednoczył się z Tobą, by wykonać Twoją ukochaną Wolę…ogołocony ze wszystkich ziemskich przywiązań, nie mając żadnego innego celu poza Twoją chwałą…wielkodusznie ofiarując się z Tobą w doskonałym całopaleniu, nic nie zachowując dla siebie.

Rozważanie

1. Pan Jezus nie jest w stanie się podnieść: tak bardzo przygnieciony jest ciężarem naszej nędzy. Wloką go na miejsce kaźni. W milczeniu oddaje się wrogim rękom.

Pokora Jezusa — uniżenie się Boga, które podnosi nas i wywyższa. Czy teraz rozumiesz, dlaczego radziłem ci rozesłać twe serce na ziemi, by inni mogli po nim miękko stąpać?

 

 

Stacja X: Jezus z szat obnażony

Pan Jezus dociera na Kalwarię. Podają Mu wino zmieszane z żółcią, mające działać jak narkotyk, by nieco zmniejszyć ból krzyżowania. Jezus — skosztowawszy przez wdzięczność za litościwą posługę — nie chciał pić (Mt 27, 34). Poddaje się śmierci, zachowując pełną wolność Miłości.

Później żołnierze ograbiają Jezusa z szat.

Od stopy nogi do szczytu głowy nie ma w nim części nietkniętej: rany i sińce i opuchnięte pręgi, nie opatrzone ani przewiązane, ni złagodzone oliwą (Iz 1,6).

Kaci biorą Jego szaty i dzielą na cztery części. Ale tunika jest bez szwów, mówią przeto między sobą:

Nie rozdzierajmy jej, ale rzućmy o nią losy, do kogo ma należeć (J 19, 24).

W ten sposób wypełniło się znowu Pismo: Moje szaty dzielą między siebie i los rzucają o moją suknię (Ps 22,19).

Jest to obnażenie, ogołocenie, najcałkowitsze ubóstwo. Panu Jezusowi nie zostało nic prócz belki drzewa.

Drogą do Boga jest Chrystus, ale Chrystus jest na Krzyżu. Ażeby zaś wspiąć się na Krzyż, trzeba mieć serce wolne, oderwane od rzeczy ziemskich.

Rozważanie

1. Od pretorium do Kalwarii spadały na Jezusa wymyślania oszalałego pospólstwa, brutalność żołnierzy, drwiny Sanhedrynu…szyderstwa i bluźnierstwa…Ani jednej skargi, ani jednego słowa sprzeciwu. Nawet wówczas, gdy brutalnie odrywają szaty z poranionego ciała.

Teraz widzę niedorzeczność tego, że tyle razy próbowałem się usprawiedliwiać, że wypowiadałem tyle słów pustych. Mocne postanowienie: w milczeniu pracować i cierpieć dla mego Pana.

 

 

Stacja XI: Jezus do Krzyża przybity

Teraz krzyżują Pana Jezusa, a obok Niego dwóch łotrów, jednego z lewa, drugiego z prawa. Tymczasem Jezus mówi:

Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią (Łk 23,34).

Miłość przywiodła Jezusa na Kalwarię. I również na Krzyżu wszystkie Jego słowa i wszystkie Jego gesty tchną miłością, miłością mocną i wyrozumiałą.

Gestem Wiecznego Kapłana — bez ojca, bez matki, bez rodowodu (Hbr 7,3) — otwiera swe ramiona całej ludzkości.

Uderzenia młota, którym przybijają Jezusa, są echem proroczych słów Pisma Świętego: Przebodli ręce i nogi moje, policzyć mogę wszystkie moje kości. A oni się wpatrują, sycą mym widokiem (Ps 21,17-18).

Ludu mój, cóżem ci uczynił? Czym ci się uprzykrzyłem? (Mi 6,3)

A my, z duszą złamaną bólem, szczerze powiedzmy Jezusowi: Jestem Twój, oddaję się Tobie, z radością pozwalam się ukrzyżować, należąc pośród rozdroży świata całą duszą do Ciebie; służąc Twojej chwale, Twemu dziełu Odkupienia, zbawieniu całej ludzkości.

Rozważanie

1. Oto Jezus przybity do drzewa Krzyża. Kaci wykonali wyrok bezlitośnie. Pan Jezus z nieskończoną łagodnością pozwolił to uczynić.

Tak wielkie cierpienie nie było konieczne. Jezus mógł uniknąć goryczy, upokorzeń, poniewierania, niegodziwego sądu, hańby
krzyża, gwoździ i ciosu włócznią…Ale chciał cierpieć to wszystko za ciebie i za mnie. A my, czyż nie zareagujemy na to?

Może któregoś dnia napłyną ci do oczu łzy, gdy będziesz sam na sam z krucyfiksem. Nie powstrzymuj ich…Ale niech twój płacz
zakończy się jakimś postanowieniem.

 

 

Stacja XII: Jezus na Krzyżu umiera

Wysoko na Krzyżu wypisana jest przyczyna skazania: Jezus Nazarejczyk, Król Żydowski (J 19,19). Wszyscy przechodnie znieważali Go i naśmiewali się z Niego:

Jest królem Izraela, niechże teraz zejdzie z krzyża (Mt 27,42). Jeden ze złoczyńców broni Go:

On nic złego nie uczynił (Łk 23,41).

Następnie zwraca się do Jezusa z pokorną, pełną wiary prośbą:

Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swojego królestwa (Łk 23,42).

Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju (Łk 23,43).

Obok Krzyża stoi Jego Matka, Maryja, z innymi pobożnymi kobietami. Jezus patrzy na Nią, a potem na umiłowanego ucznia i mówi do Matki:

Niewiasto, oto syn Twój.

Następnie mówi do ucznia:

Oto matka twoja (J 19,26-27).

Pociemniało niebo i ziemia pogrąża się w ciemnościach. Zbliża się godzina trzecia, kiedy Jezus woła:

Eli, Eli, lamma sabachtani? to znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił (Mt 27,46).

Później, wiedząc, że wkrótce dokona się wszystko, mówi, by wypełniło się Pismo: Pragnę (J 19,28).

Żołnierze nasycili octem gąbkę i umieściwszy ją na trzcinie przybliżyli Mu do ust. Jezus skosztował octu i rzekł:

Wykonało się (J 19,30).

Zasłona w świątyni rozdarła się przez środek i ziemia zadrżała, gdy Pan Jezus zawołał donośnym głosem:

Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego (Łk 23,46).

I skonał.

Ukochaj ofiarę, ona jest źródłem życia wewnętrznego. Ukochaj Krzyż, on jest ołtarzem ofiarnym. Ukochaj boleść, wypijając — jak Chrystus — kielich goryczy aż do dna.

Rozważanie

1. Et inclinato capite, tradidit spiritum (J 19,30): Skłoniwszy głowę oddał ducha.

Pan Jezus wydał ostatnie tchnienie. Uczniowie słyszeli wiele razy, jak mówił: meus cibus est…moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który mnie posłał, i wykonać Jego dzieło (J 4,34). Wypełnił to aż do końca, cierpliwie, z pokorą, nie zachowując niczego dla siebie… Oboediens usque ad mortem (Flp 2,8): Posłuszny aż do śmierci — i to śmierci krzyżowej!

 

 

Stacja XIII: Jezus z Krzyża zdjęty i oddany Swej Matce

Pogrążona w bólu Maryja stoi obok Krzyża. I Jan z Nią. Ale zapada wieczór i Żydzi nalegają, żeby usunąć martwe ciało Pana Jezusa.

Po otrzymaniu od Piłata zezwolenia, wymaganego przez prawo rzymskie, aby można było pogrzebać skazańca, przybywa na Kalwarię człowiek prawy i sprawiedliwy, imieniem Józef, członek Wysokiej Rady. Nie przystał on na ich uchwałę i postępowanie. Był z miasta żydowskiego Arymatei i oczekiwał królestwa Bożego (Łk 23,50-51). Jest z nim także Nikodem, ten, który po raz pierwszy przyszedł do Jezusa w nocy, i przyniósł około stu funtów mieszaniny mirry i aloesu (J 19,39).

Obaj nie występowali publicznie jako uczniowie Jezusa, nie byli obecni przy dokonywaniu wielkich cudów ani nie towarzyszyli
Mu podczas triumfalnego wjazdu do Jerozolimy. Teraz, w trudnej chwili, kiedy inni uciekli, nie boją się jednak opowiedzieć za
Panem Jezusem.

Zdejmują z Krzyża ciało Jezusa i składają je w ramionach Jego Najświętszej Matki. Ból Maryi się odnawia.

Dokąd odszedł twój umiłowany, o najpiękniejsza z niewiast? W którą stronę zwrócił się miły twój, byśmy go wraz z tobą szukały? (Pnp 6,1).

Najświętsza Maryja Panna jest naszą Matką — nie chcemy i nie możemy zostawić Jej samej.

Rozważanie

1. Przyszedł zbawić świat, a swoi wyparli się Go przed Piłatem.

Nauczył nas drogi ku dobru, a powlekli Go drogą ku Kalwarii.

Był wzorem we wszystkim, a opowiedzieli się za rabusiem i mordercą.

Urodził się, by przebaczać, a — bez powodu — skazali Go na mękę.

Przyszedł ścieżkami pokoju, a wypowiedzieli Mu wojnę.

Był światłem, a oddali go mocom ciemności.

Przynosił miłość, a odpłacono Mu nienawiścią.

Przyszedł, aby być Królem, a ukoronowali Go cierniem.

Uczynił się sługą, by uwolnić nas od grzechu, a przybili Go do Krzyża.

Przyjął ciało, by dać nam Życie, a my odpłaciliśmy Mu śmiercią.

 

 

Stacja XIV: Jezus w grobie złożony

W ogrodzie, w pobliżu Kalwarii, Józef z Arymatei kazał wykuć dla siebie w skale nowy grób. Ponieważ zaś była wigilia wielkiego święta Paschy żydowskiej, tam składają Jezusa. Potem Józef przed wejściem do grobu zatoczył duży kamień i odszedł (Mt 27,60).

Jezus przyszedł na świat nic nie mając na własność i opuścił nas nie mając nic własnego — nawet grób, w którym spoczywa, nie należy do Niego.

Matka Jezusowa — moja Matka — i niewiasty, które szły z Galilei za Mistrzem, przyjrzawszy się dokładnie złożeniu do grobu, odchodzą. Zapada noc.

Teraz wszystko jest skończone. Dzieło naszego Odkupienia zostało dokonane. Jesteśmy od nowa dziećmi Bożymi, ponieważ Jezus umarł za nas i Jego śmierć nas odkupiła.

Empti enim estis pretio magno! (1 Kor 6,20), ty i ja drogo zostaliśmy wykupieni.

Powinniśmy nasze życie uczynić życiem i śmiercią Chrystusa. Umrzeć umartwiając się i pokutując, aby Chrystus żył w nas przez Miłość. Powinniśmy przeto iść śladami Chrystusa z gorącym pragnieniem współodkupienia wszystkich dusz.

Dać życie za innych. Tylko w ten sposób żyje się życiem Jezusa Chrystusa. Tylko tak można zjednoczyć się z Nim.

Rozważanie

1. Nikodem i Józef z Arymatei, potajemni uczniowie Chrystusa, wstawiają się za Nim, wykorzystując swoje wysokie stanowiska.
W godzinie osamotnienia i całkowitego opuszczenia, pogardy, właśnie wtedy występują audacter (Mk 15, 43) …: heroiczna odwaga!

Razem z nimi chcę podejść do stóp Krzyża, przylgnę do zimnego Ciała, do zwłok Chrystusa, ogniem mojej miłości…Gwoździe usunę moimi aktami zadośćuczynienia i moimi umartwieniami. Owinę Go w nowe prześcieradło mojego czystego życia i pogrzebię Go w moim sercu jak w żywej skale, z której nikt mi Go nie będzie mógł wyrwać. Tam — Panie Jezu — możesz spoczywać!

Nawet kiedy cały świat Cię opuści i wzgardzi Tobą… serviam! — będę Ci służył, Panie.



1 komentarz

Dodawanie komentarzy dla zalogowanych użytkoników: