Naśladowanie Chrystusa - Mój Bajzel -

frOPs Łk 12, 49-53

14 listopada 2018

Słyszysz te słowa Chrystusa Pana?

Módlcie się do mnie za tych, którzy was prześladują. Naśladujcie Mnie. Kontemplujcie Mnie. Nie patrzcie na Mnie z odrazą, ale upodabniajcie się do Mnie.

A może te:

Żeby nie uchodzić za oszołoma trzeba reglamentować wiarę,  tak jak tę miłość do Chrystusa też trzeba limitować, zależnie od różnego rodzaju okoliczności. Kto normalny dziś żegna się przechodząc obok kościoła. Nawet księża tego nie robią. Mają czyste sumienie bo to mit, archetyp, symbol. W ten sposób ci ludzie niezwykle przecież inteligentni, wykształceni, jakoś sobie radzą. Czy neutralizują przez to Boga, który stał się człowiekiem? Czy unieszkodliwiają Jego wszechmoc? Nie. Oni tylko dopasowują Go do swoich możliwości i do ducha czasów.


 

EWANGELIA
Za Jezusem lub przeciw Niemu

Łk 12, 49-53
✠ Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza

49 Przyszedłem rzucić ogień 9 na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął 50 Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie.10 51 Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. 52 Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; 53 ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej».

Oto słowo Pańskie.


 

Pamiętam dobrze to wezwanie dla utrudzonych:

Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię./Mt 11,28/

 

Słyszysz te słowa Chrystusa Pana? A może te, które wypowiada ten, który naprawdę jest przyczyną rozłamu, który rozprasza, dzieli i szczuje jednych przeciwko drugim – diabeł? Może na to wezwanie Chrystusa ssssyczy do twoich uszu, jak to on – wąż:  Czy na pewno po to do Niego przychodzisz, żeby usłyszeć te dzisiejsze słowa? Te i tamte , kiedy mówił o tej swojej miłości – jakże gorszącej, zwłaszcza dla ciebie, człowieka subtelnego i delikatnego –  że da swoje Ciało na pokarm. Wielu odeszło z odrazą, wielu się wycofało i już z Nim nie chodziło. /J 6,66/ . To On sam zraża do siebie, to On jątrzy. On wyklucza i każe się naśladować, więc wykluczając kogoś, kto np.: irytuje cię i drażni, bierzesz z Niego przykład. 

Pan Jezus wie jaka jest stawka i dlatego pyta nas, tak jak Apostołów: «Czyż i wy chcecie odejść  /J 6,67/ A tymczasem znów da się słyszeć cichy szept: sssspokojnie…, nie musisz od razu odchodzić. Odpuść sobie tylko trochę tą swoją gorliwość…, sssstracisz szacunek w pracy…, sssstracisz poważanie wśród najbliższych. Żeby nie uchodzić za oszołoma trzeba reglamentować wiarę. Miłość do Chrystusa też trzeba limitować zależnie od różnego rodzaju okoliczności. Kto normalny dziś żegna się przechodząc obok kościoła. Nawet księża tego nie robią. Mają czyste sumienie bo to mit, archetyp, symbol. W ten sposób ci ludzie niezwykle przecież inteligentni, wykształceni, jakoś sobie radzą. Czy neutralizują przez to Boga, który stał się człowiekiem? Czy unieszkodliwiają Jego wszechmoc? Nie. Oni tylko dopasowują Go do swoich możliwości i do ducha czasów.

Ilekroć trafiam na ludzi zainfekowanych takim myśleniem słyszę to, czego nie chcę usłyszeć:  nie będziemy się ośmieszać, jesteśmy poważni. Kto ryzykowałby robienie z siebie pośmiewiska dla jakiegoś symbolu, archetypu, czy pamięci zbiorowej?  Pytam wtedy sam siebie: Czy taka postawa ma cokolwiek wspólnego z miłością, którą ukochał nas  Chrystus? Nie ma prawdziwej miłości bez poświęcenia, bez bólu, bez straty… nawet własnego życia.

Słyszysz te słowa Chrystusa Pana? 

Módlcie się do Mnie za tych, którzy was prześladują. Naśladujcie Mnie. Kontemplujcie Mnie. Nie patrzcie na Mnie z odrazą, ale upodabniajcie się do Mnie. 

 

Ci, którzy wytrwali, którzy kontemplując Chrystusa ukrzyżowanego, a więc Tego, który pokonał szatana, przyjmowali również tych, którzy ich odrzucali. W ten sposób upodabniali się do swojego Mistrza, Tego w którego uwierzyli i którego ukochali. Jedną z tych osób była św. Teresa Benedykta od Krzyża /Edyta Stein/, czy mój patron zakonny Franciszek Shōemon /13 sierpnia 1633 r. poddany torturze tsurushi. Dziś podobny los spotyka muzułmanów, którzy odkrywają Chrystusa i idą za Nim. Dla swoich najbliższych nie istnieją, są trupami. Czy aż do takiej miłości wzywa nas Chrystus? Czy oczekuje od nas takiej miłości? 

Słyszysz? Znów ten szept negatywnego bohater księgi Rodzaju: Bynajmniej…, nie ryzykuj, Trzymaj się na dystans. Nie daj się zwieść. Obiecuje niebo…. Czy rzeczywiście chcesz, aby zgotował ci prawdziwe piekło? I właśnie w tej chwili dokonuje się ten rozłam. Tu i teraz. Jeżeli chcę dochować wierności Chrystusowi, to nie mogę pozwolić pokusom, różnego rodzaju myślom, rozwarstwiać mojego ducha. To jest możliwe, jeśli jestem jedno z Tym, który mnie stworzył na swój obraz i podobieństwo.  Natomiast ten, który jest małpą Boga zawsze będzie bazował na tym co już jest stworzone, co istnieje. Dlatego uwija się jak w ukropie, aby przyprawić gębę Bogu i mi, który zaufałem Panu.

Duchu Święty, pozwól nam coraz bardziej Tobie ufać, pomimo najtrudniejszych doświadczeń. , daj nam odwagę i wytrwałość, abyśmy mężnie przeżywali nasz krzyż i zawsze patrzyli na Niego w perspektywie miłości. Przyjdź Panie Jezu.



Dodawanie komentarzy dla zalogowanych użytkoników: