Naśladowanie Chrystusa - Mój Bajzel - Archiwum -

frOPs Trzy mosty – z Franciszkiem w Watykanie i w Asyżu, a w Wenecji z Francescą.

6 kwietnia 2019

Od trzech miesięcy temat osobistego nawrócenia, dokonywanych wyborów i pokuty, towarzyszy mi jak wierny pies. Przyszedł do mnie w wigilię święta Nawrócenia św. Pawła Apostoła. Ktoś zadał mi pytanie, które poruszyło mną głęboko: + bracie Franciszku, jeżeli w karnawale czytamy o pokucie, to co będziemy czytać w Wielkim Poście? 😀


/Varia, 05.03.19/ 

+  Miesiąc temu, dzień przed Środą Popielcową, podzieliłem się z kimś osobistym świadectwem.

Całą noc spędziłem dziś nad swoimi zapiskami z 1991 -1994 r. Znów świt i znów niezdarnie zbieram się do ŚW. Jacka na Mszę św.. Przypomniałem sobie, że 13 marca 2019 r., po Mszy św., “KTOŚ” [TOP SECRET] “KOMUŚ” [TOP SECRET] ma wygłosić “COŚ” [TOP SECRET] w temacie: “(…)” [TOP SECRET].

 

(06 marzec g. 5:02)  

Przepraszam niezorientowanych za ten enigmatyczny szyfr, ale “ktoś” [TOP SECRET] próbując mnie nakłonić do ślepego poddaństwa, starał mi się wmówić, że napisanie tego zdania poniżej, to brak dyskrecji. Początkowo nawet mu uwierzyłem… 😀 

Znów świt i znów niezdarnie “zbieram się” na Mszę św.. Przypomniałem sobie, że 13 marca 2019 r., po Mszy św., o Dominik Ornawka OP wygłosił poruszającą konferencję w temacie: POKUTA. 

 


/Varia, 05.03.19/ 

24 stycznia dostałem sympatyczną “reprymendę”, od siostry n/t zakłócania innym radości karnawałowej. Wytłumaczyłem jej, że sam “ponury temat” nie jest. Nie jest też moim wyborem, tak jak moje cierpienie. Dziś też Nie zamierzam nikomu psuć nastroju ostatniego dnia karnawału. Ani rozczarowywać tym, że pamiętam, że święto Nawrócenia św. Pawła obchodzimy 25-go stycznia. Mam w Szczecinie przyjaciela o tym imieniu/trochę go więcej w tym miesiącu/ 😀  Niczego nikomu nie sugeruję, niczego nie narzucam, do niczego nie namawiam, po prostu…. piszę tylko do trzech “właściwych” Sióstr, sprawdzonego przyjaciela z Siedlec i Spowiednika (SJ). Przepraszam, że zmuszam Cię do myślenia, że jestem taki chaotyczny, ale… taki póki co, taki jestem…  😀

Pewien Brat “OP”zadał mi pokutę na spowiedzi – “Ga w całości” i się do niej przyzwyczaiłem, co wcale nie odbiera mi RADOŚCI 😀 Za pierwszym razem, przeczytanie tych sześciu rozdziałów zabrało mi tylko ok. pół godziny. Potem cały dzień. Za trzecim razem – po trzech dniach – coś do mnie dotarło…  😀

 

Pokuta – sakrament pokuty – (hebr. szub; gr. μετανοια, czyt. metanoia) – postawa moralna człowieka, oznaczająca ciągły proces nawracania się, wewnętrzną przemianę człowieka, jego radykalną odnowę i odrodzenie polegające na zerwaniu z grzechem i na nawróceniu się całym sercem do Boga z nadzieją na Jego miłosierdzie i z ufnością w pomoc Jego łaski. Temu nawróceniu serca towarzyszy zbawienny ból i smutek z powodu popełnionego zła i obrazy Boga [1]. Pokuta rozpatrywana jest w aspekcie aretologicznym [sprawności moralnej (cnoty etyczne) – przyp. red] i sakramentalnym.

Treść hasła pochodzi z publikacji Wielka Encyklopedia Nauczania Jana Pawła II, Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne, Radom 2014   Autor hasła: ks. Jan ORZESZYNA

Wklejono z <http://www.centrumjp2.pl/wikijp2/index.php?title=Pokuta>

 


Pokuta – List do Galatów /25-27 stycznia 2019/

Pożegnanie Wenecji 2013
Pożegnanie Wenecji 2013

R  I – frOPs POKUTA Ga 1
R II – frOPs POKUTA Ga 2
R III  – frOPs POKUTA Ga 3
R IV – frOPs POKUTA Ga 4
R V – frOPs POKUTA Ga 5
R VI – frOPs POKUTA Ga 6

 

 

 

 


POST 2019.01.24 g.12:58

bracie Franciszku, jeżeli w karnawale czytamy o pokucie, to co będziemy czytać w Wielkim Poście?

 


Po dwóch miesiącach mogę dać odpowiedź. Już wiem “co będziemy czytać w Wielkim Poście” 😀 Trzeba tylko uważać, aby nie pominąć zakończenia… 😀

 

Trzy mosty nad Tybrem. Dwóch Franciszków, czy jedna Francesca? :-D
Trzy mosty nad Tybrem. Dwóch Franciszków, czy jedna Francesca? 😀

 

Historia może wydać Ci się filmowa, nieco bajkowa. Ale to, że tak uznasz wcale nie znaczy, że nie wydarzyła się naprawdę, choć imiona zmieniłem, a jej bohaterki nigdy więcej nie spotkałem, nie spotkam i… nie poproszę o autoryzację. Szkoda, to poprawiłoby nieco moje notowania “w wyścigu szczurów do świętości”. Występuje w tej historii też mała Ola, wprawdzie jako tło, ale nie bez przyczyny. Od wczoraj zamiast cewnika noszę pieluchy. No…, powiedz sama, czy nie dziecinnieję?

Tego dnia, jak co dzień jechałem z “towarem”. Ale porzuć schemat, A fe! Co za brzydkie skojarzenia 😀 Dopieszczałem swoje “najnowsze dziecko”, którym była  hurtownia farmaceutyczna “Nobilis”. Takich rzeczy nie zlecało się akwizytorom. To były lata dziewięćdziesiąte, nie robiło się elektronicznych przelewów, bo nie było internetu i googla, ale coś jednak było. Była w realizacji decyzja Ministerstwa Zdrowia o wdrożeniu ogólnopolskiej bazy leków Skoolp /funkcjonująca do dzisiaj/. Nowatorski program apteczny opracowała katowicka firma braci Kamińskich – Kamsoft. Jednak znacznie bardziej nowatorskim, a właściwie pionierskim, w skali kraju,  był pomysł na zaopatrywanie tychże aptek w leki, a zwłaszcza niektóre parafarmaceutyki , docelowo ich komputeryzacja +. Właściciel/ka apteki dostawał/a do podpisania dwie umowy. Jedną na sprzęt w leasingu, drugą na kompleksową obsługę. Pani magister, a także zatrudnieni technicy farmacji z reguły wiedzieli o obsłudze komputera bardzo niewiele, lub prawie nic. Dlatego po krótkim szkoleniu stawaliśmy się ich guru. Dla kierownika apteki najważniejszy był moduł – remanent. To co, spędzało jej/mu sen z powiek i zabierało personelowi kilka dni, dzięki nam można teraz było robić w pojedynkę, regularnie i trwało to tylko ok. 1,5 minuty! Komputery, monitory, drukarki…, bez płacenia gotówką. Oprogramowanie komputerów gratis. Baza leków /ponad 5000 pozycji na początek/ wklepywana przeze mnie osobiście, a byłem znacznie przystojniejszy… 😀 Oferta nie do odrzucenia – CUD. Mało kto, wie do dziś, że program oprócz ofert innych hurtowni, zawierał jeden dodatkowy moduł nie przewidziany przez Ministerstwo Zdrowia. Było to zamówienie procentowo określonej wielkości braków magazynowych, które trafiało gdzie? Oczywiście! Do wirtualnej hurtowni “Nobilis”, która posiadała koncesję, ale nawet nie miała własnych magazynów. Redystrybucja leków /poniżej cen dotychczasowych dostawców/. Żadnych kosztów, żadnych kłopotów, a towar sam trafiał bezpośrednio na półki aptek, z magazynów największych hurtowni, takich jak np. katowickie Carbo.  Wszystko legalnie, Dumping? To pojecie nie istniało. 😀

Jechałem  tzw. “gierkówką” /popularna trasa Ka-ce – Wa-wa/. W zasadzie wtedy jeszcze nie mieliśmy autostrad :-). W radiu Chris Rea w swoim kultowym przeboju. Słuchałem go często w samochodzie, szczególnie kiedy pędziłem funią – Alfa Romeo. Czy ktoś pamięta jeszcze model  Alfa Romeo 75 1.8i Turbo TCC  NIe? No…, ja też nie pamiętam ani 146, ani wymarzonej 159… już nie pamiętam 😀  Pędziłem zawsze szybciej niż inni, a przez radio The Road to Hell wiodła mnie w inny świat. Czasem ostro hamując zatrzymywałem się /kilkadziesiąt metrów dalej/, gdy zobaczyłem machającą na stopa młodą dziewczynę. Tego dnia jednak natychmiast cofnąłem!

Ledwo wyhamowałem – powiedziałem, gdy dziewczyna otworzyła drzwi.  Wsiadła bez słowa. Nie zapytała ani dokąd jadę, ani czy ją zabiorę, po prostu wsiadła. Ruszyłem i od razu włączyłem The Road to Hell. Spojrzałem na nią ukradkiem i moje zaciekawienie jej atrakcyjnym wyglądem w jednej chwili ustąpiło miejsca rozbawieniu. Poniżej szyi była śliczna, ale jej przesadzony makijaż koszmarnie ją szpecił. Zauważyła chyba niezręczność sytuacji i w końcu powiedziała cichutko:

Czy chciałbyś uprawiać ze mną seks?
Pomyślałem, że może się przesłyszałem. Wyłączyłem odtwarzacz.  
Słucham…? – zapytałem zdziwiony. Nawet nie rodzajem propozycji – to był pionierski czas dla tirówek – ale w takiej formie? Co to w ogóle za pytanie? 😀

Niedrogo. Czy chciałbyś się ze mną pokochać? 
Z wrażenia zatrzymałem na ciągłej i chyba nawet na łuku. Musiałem mieć nietęgą minę, bo w jej wyczekującym spojrzeniu wyraźnie dostrzegłem strach.
Pracujesz prze tej drodze? – zapytałem tonem policjanta na służbie.
Tak – odpowiedziała bez wahania.
Często tędy jeżdżę ale nie widziałem cię jeszcze. Poza tym zrobiliśmy już sporo kilometrów… to chyba mało profesjonalne?

Staliśmy… jeszcze z godzinę, a może dłużej i…cały czas rozmawialiśmy. Odwiozłem ją z powrotem ale już nie na ulicę. Zapłaciłem więcej niż biorą dziewczyny w Mariotcie, w dodatku za usługę, z której… nie skorzystałem. Dlaczego? Gdyby nie makijaż była cudowna, a ja nie byłem “święty”, Bóg wtedy nic dla mnie nie znaczył. A jednak, gdy w ramach “gry wstępnej” powiedziała, że jest samotną matka małej Oli, coś mnie powstrzymało, coś drgnęło Czy mogła kłamać? Nie! Nie co do tego, że to był jej debiut. Podała mi adres, odwiozłem ją pod dom. Kiedy wysiadała z samochodu w radiu leciała włączona w odtwarzaczu wcześniej – The Road to Hell –  tu link: kliknij tutaj 🙂

znasz angielski? – zapytałem zanim jeszcze zatrzasnęła drzwi
Tak – odpowiedziała.
Co on śpiewa? Pochyliła się i z uśmiechem, którego nigdy nie zapomnę powiedziała:  
Że to droga do piekła – i chyba wszystko już było jasne.

Ten bardzo stary epizod z mojego życia ma jeszcze swój epilog. Któregoś dnia zobaczyłem przy stałej swojej trasie “tirówki – uliczne profesjonalistki” świadczące męskim desperatom usługi seksualne. Przypomniała mi się mama małej Oli. Po raz drugi w życiu wiedząc kto mnie zatrzymuje, stanąłem… kilkanaście metrów dalej. We wstecznym lusterku widziałem jak jedna z nich biegnie w moją stronę. Gdy zbliżyła się na metr/ dwa ruszyłem z szutrową szprycą spod kół… We wstecznym lusterku widziałem, jak wymachuje rękoma i chyba nawet coś krzyczała, ale… nie był to angielski, może bułgarski, a może ukraiński…  🙂

Stała trasa w obsłudze aptek dwa razy w tygodniu. Od tamtej pory ilekroć nią  przejeżdżałem powracało jedno i to samo pytanie, bez podtekstów: czy zmyła makijaż? 🙂 Z czasem złapałem się na tym, że zaczynam wypatrywać “mojej debiutantki z koszmarnym makijażem”, która mogła być taka piękna. W końcu pewnego dnia, podjechałem pod stojący na uboczu małej miejscowości dom… Minęło chyba pół roku, nie znałem nawet imienia dziewczyny, jednak zapukałem. Otworzyła starsza kobieta:

Dzień dobry. Czy zastałem mamę Oli – zapytałem?
Basia wyjechała do Łodzi kończyć studia. A pan to może ojciec Oli? – usłyszałem

I wtedy wydarzyło się coś, co normalnym ludziom chyba się nie zdarza, a moja własna odpowiedź, która pojawiła się w ułamku sekundy zaskoczyła nawet mnie i chyba jeszcze bardziej, niż moją rozmówczynię 🙂

Nie. Mama Oli pożyczyła mi kiedyś pieniądze i chciałem oddać.
Basia…?! No…, ale…. Będzie za dwa tygodnie… jakby pan chciał porozmawiać to dam telefon.
Nieeenie, ja wyjeżdżam… daleko  – i po chwili dodałem:
to może ja pani zostawię, a pani jej przekaże!?

Poszedłem do samochodu, odliczyłem dzienny utarg hurtowni i dałem go obcej kobiecie… w pudełku po bombonierce… :-).

Wtedy jeszcze nie miałem o tym pojęcia, ale to historia z IV, lub V pielgrzymką świętego Jana Pawła II do Polski w tle 🙂 Ale po tylu latach…, może to już tylko moja wyobraźnia?

Niedawno pewien “stary OP” /Ordo Przyjaciel/ ze Służewia podsunął mi tłumaczenie tamtej piosenki na język polski. Odgrzebałem zapiski i tak właśnie wróciła tamta dziewczyna 🙂 Czy faktycznie uświadomiła sobie dokąd prowadziła ta droga?

Kilkanaście lat podążałem tą drogą, w całkowitym oderwaniu od Boga. Dopiero, gdy wylądowałem w Klinice Neurochirurgii Śląskiej Akademii Medycznej w Ochojcu z rozpoznaniem, które na ogół wpisuje się w akcie zgonu, Pan nawrócił mnie po raz pierwszy. Uwierzyłem, potem… długo Mu jeszcze złorzeczyłem i… znów odszedłem od Niego. W sumie trzy razy. Bardziej niż spotkania ze śmiercią, bałem się, że umrę w samotności. Zawsze uważałem tamten czas z kliniką i wyciekiem płynu mózgowo-rdzeniowego  w tle za przełomowy. Byłem na “zejściu”, tak mówiły pielęgniarki do siebie…, gdy leżałem na poduszce z lodu, a jako posiłki przyjmowałem tylko penicylinę. Prawdziwy CUD. Nawet gdy przyjechała moja ślubna i  beznamiętnie oznajmiła: “Ty w najlepszym razie skończysz na wózku, a potem utoniesz w długach, muszę myśleć o dziecku. Dzwoniłam do Twoich rodziców. Wnoszę o rozwód. Syna będziesz mógł odwiedzać. To stwierdzenie odebrało mi chęć do życia. Byłem “martwy” i tak obolały wewnętrznie, że pięciokrotna próba punkcji w kręgosłup nie była nawet dyskomfortem. Z prawego ucha do pojemniczka kapał płyn i czekaliśmy kilka dni aż się zaróżowi…, a to z kolei oznaczało – Gran Finale, czyli zejście 😀 Nie było jednak końca. Raczej początek. Może dlatego wtedy, śmierć wydała mi się taka banalna. Potem seria szpitali, jakiś przeszczep powięzi z uda, jakieś doszywanie palca, tylko po co? Komu to potrzebne? Pękło mi serce. Jak mam grać na gitarze…?

Po co ci lekarze, te siostry tak się starają? Ja nie chcę już żyć… .

Ale wtedy jeszcze Go nie spotkałem. Dopiero kilka lat później…, tamtego dnia, kiedy zatrzymałem się na poboczu drogi  i Pan zawrócił nas oboje z drogi do piekła…

Zatrzymałem się na autostradzie
Zobaczyłem kobietę
Na poboczu drogi
Z twarzą, którą znałem, jak moją własną
Odbitą w moim oknie
Szła do mnie w półmroku
Pochyliła się z wolna
Straszny strach sparaliżował mi duszę
Powiedziała:
“Co ty tu robisz, synu?
Moje obawy o ciebie nie dają mi spokoju w grobie”
Powiedziałem:
“Mamo wchodzę do doliny bogatych
Sprzedać siebie”
Powiedziała:
“Synu to droga do piekła”

 

Życie bez miłości to piekło. Nie potrafiłem kochać, Szukałem sam przez wiele lat, ale nie znalazłem. Potem szukałem w trzech  w wspólnotach, ale… nie znalazłem. Dalej szukam, ale coś już o niej wiem, od…  psa nocnego stróża…

 


KKK – POKUTA

Pokuta wewnętrzna

KKK 1430 Podobnie jak u Proroków, wezwanie Jezusa do nawrócenia i pokuty nie ma na celu najpierw czynów zewnętrznych, “wora pokutnego i popiołu”, postów i umartwień, lecz nawrócenie serca, pokutę wewnętrzną. Bez niej czyny pokutne pozostają bezowocne i kłamliwe. Przeciwnie, nawrócenie wewnętrzne skłania do uzewnętrznienia tej postawy przez znaki widzialne, gesty i czyny pokutne (Por. Jl 2, 12-13; Iz 1, 16-17; Mt 6, 1-6. 16-18).

KKK 1431 Pokuta wewnętrzna jest radykalną przemianą całego życia, powrotem, nawróceniem się do Boga całym sercem, zerwaniem z grzechem, odwróceniem się od zła z odrazą do popełnionych przez nas złych czynów. Pokuta wewnętrzna zawiera równocześnie pragnienie i postanowienie zmiany życia oraz nadzieję na miłosierdzie Boże i ufność w pomoc Jego łaski. Temu nawróceniu serca towarzyszy zbawienny ból i smutek, który Ojcowie Kościoła nazywali smutkiem duszy (animi cruciatus) i skruchą serca (compunctio cordis) (Por. Sobór Trydencki: DS 1676-1678; 1705; Katechizm Rzymski, 2, 5, 4).

KKK 1432 Serce człowieka jest ociężałe i zatwardziałe. Trzeba, by Bóg dał człowiekowi serce nowe (Por. Ez 36, 26-27). Nawrócenie jest najpierw dziełem łaski Boga, który sprawia, że nasze serca wracają do Niego: “Nawróć nas, Panie, do Ciebie wrócimy” (Lm 5, 21). Bóg daje nam siłę zaczynania od nowa. Odkrywając wielkość miłości Boga, nasze serce zostaje wstrząśnięte grozą i ciężarem grzechu; zaczyna obawiać się, by nie obrazić Boga grzechem i nie oddalić się od Niego. Serce ludzkie nawraca się, patrząc na Tego, którego zraniły nasze grzechy (Por. J 19, 37; Za 12, 10).

Spójrzmy na Krew Chrystusa i przekonajmy się, jak jest drogocenna dla Jego Ojca; przelana dla naszego zbawienia, przyniosła całemu światu łaskę skruchy (Św. Klemens Rzymski, Epistula ad Corinthios, 7, 4).

Różne formy pokuty

KKK 1434 Wewnętrzna pokuta chrześcijanina może wyrażać się w bardzo zróżnicowanych formach. Pismo święte i Ojcowie Kościoła kładą nacisk szczególnie na trzy formy: post, modlitwę i jałmużnę (Por. Tb 12, 8; Mt 6, 1-18). Wyrażają one nawrócenie w odniesieniu do samego siebie, do Boga i do innych ludzi. Obok radykalnego oczyszczenia, jakiego dokonuje chrzest lub męczeństwo, wymienia się jako środek otrzymania przebaczenia grzechów: wysiłki podejmowane w celu pojednania się z bliźnim, łzy pokuty, troskę o zbawienie bliźniego (Por. Jk 5, 20). wstawiennictwo świętych i praktykowanie miłości, która “zakrywa wiele grzechów” (1 P 4, 8).

KKK 1435 Nawrócenie dokonuje się w życiu codziennym przez czyny pojednania, troskę o ubogich, praktykowanie i obronę sprawiedliwości i prawa (Por. Am 5, 24; Iz I, 17). wyznanie win braciom, upomnienie braterskie, rewizję życia, rachunek sumienia, kierownictwo duchowe, przyjmowanie cierpień, znoszenie prześladowania dla sprawiedliwości. Najpewniejszą drogą pokuty jest wzięcie każdego dnia swojego krzyża i pójście za Jezusem (Por. Łk 9, 23).

KKK 1436 Eucharystia i pokuta. Źródłem i pokarmem codziennego nawrócenia i pokuty jest Eucharystia, ponieważ w niej uobecnia się ofiara Chrystusa, która pojednała nas z Bogiem. Karmi ona i umacnia tych, którzy żyją życiem Chrystusa; jest “środkiem zaradczym uwalniającym nas od grzechów powszednich i zachowującym od grzechów śmiertelnych” (Sobór Trydencki: DS 1638).

KKK 1437 Czytanie Pisma świętego, Liturgia Godzin, modlitwa “Ojcze nasz”, każdy szczery akt kultu lub pobożności ożywia w nas ducha nawrócenia i pokuty oraz przyczynia się do przebaczenia grzechów.

KKK 1438 Okresy i dni pokuty w ciągu roku liturgicznego (Okres Wielkiego Postu, każdy piątek jako wspomnienie śmierci Pana) są w Kościele specjalnym czasem praktyki pokutnej (Por. Sobór Watykański II, konst. Sacrosanctum Concilium, 109-110; KPK, kan. 1249-1253; KKKW, kan. 880-883). Okresy te są szczególnie odpowiednie dla ćwiczeń duchowych, liturgii pokutnej, pielgrzymek o charakterze pokutnym, dobrowolnych wyrzeczeń, jak post i jałmużna, braterskiego dzielenia się z innymi (dzieła charytatywne i misyjne).

KKK 1439 Droga nawrócenia i pokuty została wspaniale ukazana przez Jezusa w przypowieści o synu marnotrawnym, w której centralne miejsce zajmuje “miłosierny ojciec” (Łk 15, 11-24). Zafascynowanie złudną wolnością; opuszczenie domu ojcowskiego; ostateczna nędza, w której znalazł się syn po roztrwonieniu majątku; głębokie upokorzenie, kiedy musiał paść świnie, co więcej, upokorzenie spowodowane tym, że pragnął pożywić się strąkami, którymi one się żywiły; refleksja nad utraconymi dobrami; skrucha i decyzja uznania się winnym wobec ojca; droga powrotu; wielkoduszne przyjęcie przez ojca, jego radość. W ten sposób przebiega droga nawrócenia. Piękna suknia, pierścień i uczta są symbolami nowego życia, czystego i godnego, pełnego radości, będącego udziałem człowieka, który powraca do Boga i na łono rodziny, jaką jest Kościół. Jedynie serce Chrystusa, które zna głębię miłości Ojca, mogło nam w taki sposób, pełen prostoty i piękna, ukazać bezmiar Jego miłosierdzia.

Pokuta sakramentalna

KKK 1494 Spowiednik zadaje penitentowi wypełnienie pewnych czynów “zadośćuczynienia” lub “pokuty”, by wynagrodził szkody spowodowane przez grzech i postępował w sposób godny ucznia Chrystusa.

KKK 1459 Wiele grzechów przynosi szkodę bliźniemu. Należy uczynić wszystko, co możliwe, aby ją naprawić (na przykład oddać rzeczy ukradzione, przywrócić dobrą sławę temu, kto został oczerniony, wynagrodzić krzywdy). Wymaga tego zwyczajna sprawiedliwość. Ponadto grzech rani i osłabia samego grzesznika, a także jego relację z Bogiem i z drugim człowiekiem. Rozgrzeszenie usuwa grzech, ale nie usuwa wszelkiego nieporządku, jaki wprowadził grzech (Por. Sobór Trydencki: DS 1712). Grzesznik podźwignięty z grzechu musi jeszcze odzyskać pełne zdrowie duchowe. Powinien zatem zrobić coś więcej, by naprawić swoje winy: powinien “zadośćuczynić” w odpowiedni sposób lub “odpokutować” za swoje grzechy. To zadośćuczynienie jest nazywane także “pokutą”.

KKK 1460 Pokuta, którą nakłada spowiednik, powinna uwzględniać sytuację osobistą penitenta i mieć na celu jego duchowe dobro. O ile to możliwe, powinna odpowiadać ciężarowi i naturze popełnionych grzechów. Może nią być modlitwa, jakaś ofiara, dzieło miłosierdzia, służba bliźniemu, dobrowolne wyrzeczenie, cierpienie, a zwłaszcza cierpliwa akceptacja krzyża, który musimy dźwigać. Tego rodzaju pokuty pomagają nam upodobnić się do Chrystusa, który raz na zawsze odpokutował za nasze grzechy (Por. Rz 3, 25; 1 J 2, 1-2.; pozwalają nam stać się współdziedzicami Chrystusa Zmartwychwstałego, “skoro wspólnie z Nim cierpimy” (Rz 8,17) (Por. Sobór Trydencki: DS 1690.:

Zadośćuczynienie, które spłacamy za nasze grzechy, nie jest do tego stopnia “nasze”, by nie było dokonane dzięki Jezusowi Chrystusowi. Sami z siebie nic bowiem nie możemy uczynić, ale “wszystko możemy w Tym, który nas umacnia” (Flp 4, 13). W ten sposób człowiek niczego nie ma, z czego mógłby się chlubić, 2011 lecz cała nasza “chluba” jest w Chrystusie… w którym czynimy zadośćuczynienie, “wydając owoce godne nawrócenia” (Łk 3, 8), mające moc z Niego, przez Niego ofiarowane Ojcu i dzięki Niemu przyjęte przez Ojca (Sobór Trydencki: DS 1691).



Dodawanie komentarzy dla zalogowanych użytkoników: