Naśladowanie Chrystusa - Mój Bajzel - Rozważania -

spotkanie z Aleksandrem – rozważanie 16

15 września 2019

Wj 32, 7-11. 13-14

Pan rzekł do Mojżesza: «Zstąp na dół, bo sprzeniewierzył się lud twój, który wyprowadziłeś z ziemi egipskiej. Bardzo szybko zawrócili z drogi, którą im nakazałem, i utworzyli sobie posąg cielca odlanego z metalu, i oddali mu pokłon, i złożyli mu ofiary, mówiąc: „Izraelu, oto twój bóg, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej”». I jeszcze powiedział Pan do Mojżesza: «Widzę, że lud ten jest ludem o twardym karku. Pozwól Mi, aby rozpalił się gniew mój na nich. Chcę ich wyniszczyć, a ciebie uczynić wielkim ludem». Mojżesz jednak zaczął usilnie błagać Pana, Boga swego, i mówić: «Dlaczego, Panie, płonie gniew Twój przeciw ludowi Twemu, który wyprowadziłeś z ziemi egipskiej wielką mocą i silną ręką? Wspomnij na Abrahama, Izaaka i Izraela, Twoje sługi, którym przysiągłeś na samego siebie, mówiąc do nich: „Uczynię potomstwo wasze tak licznym jak gwiazdy niebieskie, i całą ziemię, o której mówiłem, dam waszym potomkom, i posiądą ją na wieki”». Wówczas to Pan zaniechał zła, jakie zamierzał zesłać na swój lud.

 

Ps 51 (50), 3-4. 12-13. 17 i 19 /R.: por. Łk 15, 18/

Refren: Wstanę i wrócę do mojego ojca.
3        Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości swojej, *
         w ogromie swej litości zgładź moją nieprawość.
4        Obmyj mnie zupełnie z mojej winy *
         i oczyść mnie z grzechu mojego.
Refren: Wstanę i wrócę do mojego ojca.
12        Stwórz, Boże, we mnie serce czyste *
         i odnów we mnie moc ducha.
13        Nie odrzucaj mnie od swego oblicza *
         i nie odbieraj mi świętego ducha swego.
Refren: Wstanę i wrócę do mojego ojca.
17        Panie, otwórz wargi moje, *
         a usta moje będą głosić Twoją chwałę.
19        Boże, moją ofiarą jest duch skruszony, *
         pokornym i skruszonym sercem Ty, Boże, nie gardzisz.
Refren: Wstanę i wrócę do mojego ojca.

 

1 Tm 1, 12-17

Dzięki składam Temu, który mnie umocnił, Chrystusowi Jezusowi, naszemu Panu, że uznał mnie za godnego wiary, skoro przeznaczył do posługi sobie mnie, dawniej bluźniercę, prześladowcę i oszczercę. Dostąpiłem jednak miłosierdzia, ponieważ działałem z nieświadomością, w niewierze. A nad miarę obfita okazała się łaska naszego Pana, wraz z wiarą i miłością, która jest w Chrystusie Jezusie. Nauka to godna wiary i zasługująca na całkowite uznanie, że Chrystus Jezus przyszedł na świat zbawić grzeszników, spośród których ja jestem pierwszy. Lecz dostąpiłem miłosierdzia po to, by we mnie pierwszym Jezus Chrystus pokazał całą wielkoduszność jako przykład dla tych, którzy w Niego wierzyć będą na życie wieczne. A Królowi wieków, nieśmiertelnemu, niewidzialnemu, Bogu samemu – cześć i chwała na wieki wieków. Amen. 

 

Łk 15, 1-32

W owym czasie przybliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie, mówiąc: «Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi». Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: «Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: „Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła”. Powiadam wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia. Albo jeśli jakaś kobieta, mając dziesięć drachm, zgubi jedną drachmę, czyż nie zapala światła, nie wymiata domu i nie szuka starannie, aż ją znajdzie? A znalazłszy ją, sprasza przyjaciółki i sąsiadki i mówi: „Cieszcie się ze mną, bo znalazłam drachmę, którą zgubiłam”. Tak samo, powiadam wam, radość nastaje wśród aniołów Bożych z powodu jednego grzesznika, który się nawraca». Powiedział też: «Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: „Ojcze, daj mi część własności, która na mnie przypada”. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swoją własność, żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie, i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał na służbę do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola, żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. Wtedy zastanowił się i rzekł: „Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu przymieram głodem. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mnie choćby jednym z twoich najemników”. Zabrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: „Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i wobec ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem”. Lecz ojciec powiedział do swoich sług: „Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi! Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i weselić się, ponieważ ten syn mój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”. I zaczęli się weselić. Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: „Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego”. Rozgniewał się na to i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: „Oto tyle lat ci służę i nie przekroczyłem nigdy twojego nakazu; ale mnie nigdy nie dałeś koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę”. Lecz on mu odpowiedział: „Moje dziecko, ty zawsze jesteś ze mną i wszystko, co moje, do ciebie należy. A trzeba było weselić się i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”».

 


Jak w każdą niedzielę świętuję dziś Paschę, ale tylko raz w roku, w Wigilię paschalną, odśpiewuję wraz z całym Kościołem swoje szczere, ale jakże jednak niepoprawne Exsultet:

 

“O mira circa nos tuae pietatis dignatio! O inaestimabilis dilectio caritatis: ut servum redimeres, Filium tradidisti!” /O, jak przedziwna łaskawość Twej dobroci dla nas! O, jak niepojęta jest Twoja miłość: aby wykupić niewolnika, wydałeś swego Syna./

 

Ojciec Jacek Woroniecki OP powie:

“Kto słyszał kiedy poprawnie wykonane Exsultet, Lamentacje Jeremiasza,… kto umiał przeniknąć ich treść i połączyć w jedną całość modlitwę ze śpiewem, temu nie mogły nie zostawić one na całe życie wspomnienia najpiękniejszego wyrazu, jaki człowiek potrafił nadać swemu wołaniu do Boga.”

 

Ale to właśnie dziś, ta niepojęta Miłość, lśni w blasku czytań biblijnych, które rozważam. Niepojęta to miłość, która w blasku Słowa pozwala mi – grzesznikowi, poznawać Bożą logikę i na ile to możliwe, Jego Serce. Nieprawdopodobna to radość, która w niedostępnej dla mnie jasności Jego serca, pozwala mi rozeznawać moje, jakże niegodziwe, a wręcz przerażające serce.

 

Oto mój skład makulatury, moje “ecie-pecie”, “hocki-klocki”, “koszałki-opałki”, “tere-fere”, “trele-morele…. moje “trzy po przy”, czyli mój Mirakel, staje się dziś najpiękniejszą trylogią. To w dzisiejszej Ewangelii Mirakel ma swój początek.  W tej trylogii o dwóch sercach. O sercu Boga i o moim sercu. Pierwsze czytanie – jakby preludium Ducha.  Moje serce, jak serce Izraela. Odstępstwo na Drodze Neokatechumenalnej /piszę wyłącznie o moich dwóch wspólnotach, w których spędziłem łącznie cztery lata/

… w drodze przez pustynię i utrata nadziei na upragnioną ziemię obiecaną. Kult Boga? Owszem. Tyle, że już według innego schematu. Konkretny, uchwytny, materialny złoty cielec. To mój projekt. Sporządzony naprędce jeszcze szybciej zamienił się w kult ciała, przyjemności, korzystania z uciech i czerpania z życia garściami. Dalej była już tylko niewiara, a bywało, że i rozwiązłość. Gdzieś w dali czaiła się… śmierć. Do śmierci bowiem prowadzi taki kult na miarę zmysłowych potrzeb, widzieć, dotykać, odczuwać i wszystko wg mojego pomysłu. Brak cierpliwości i wiara na miarę, to nie może się podobać Bogu:

«Widzę, że lud ten jest ludem o twardym karku. Pozwól Mi, aby rozpalił się gniew mój na nich. Chcę ich wyniszczyć, a ciebie uczynić wielkim ludem».  

Bóg odsłania wewnętrzną stronę grzechu i mówi do mnie:

To czego Ja [Bóg] chcę jest  nieskończenie dalekie od tego, czego ty chcesz i dlatego nie możesz być ze Mną. Ja jestem Ogniem Miłością, która dotykając Cię natychmiast cię spali, unicestwi.  Pozostanę tylko Ja, który jestem miłością, podczas gdy ty znikniesz, idąc w przeciwnym kierunku.   

“Chcę ich wyniszczyć” – znaczy “chcę ich miłości” i choćbyśmy nie wiem jak bardzo pragnęli i jak usilnie się starali, sami nigdy nie zbliżymy się do Boga, bo ten Ogień nas pochłonie.

W drugim czytaniu wczorajszy, ale poszerzony fragment 1 Tm , w którym Paweł dzieli się radosną nowiną, że:

Chrystus Jezus przyszedł na świat zbawić grzeszników, spośród których ja jestem pierwszy. Lecz dostąpiłem miłosierdzia po to, by we mnie pierwszym Jezus Chrystus pokazał całą wielkoduszność jako przykład dla tych, którzy w Niego wierzyć będą na życie wieczne.

A teraz w Ewangelii  słyszę trylogię, którą wyśpiewał Jezus Chrystus, by objawić Ojca. To jest jak lustro…

…przyglądnij się sobie…,  popatrz w swoje serce i nie bój się swojej ciemności. Zaufaj Mi, a Ja uczynię twoją ciemność światłością świata…


… 15 września 2019 niedziela g. 19:10 

w tym momencie zadzwonił telefon i mój brat Aleksander… reszta mojego rozważania jest moim milczeniem 😀 albo… OP Ostatnim Przystankiem na mojej “samotnej” drodze… Twój wybór 😀

+frOPs

 



Dodawanie komentarzy dla zalogowanych użytkoników: