W dobrą stronę - SZYMON -

Wielka Środa – rozważanie 16

17 kwietnia 2019

17 kwietnia 2019 16:29 +

Poznałem kobietę… zupełnie inną od innych kobiet. Jest wrażliwa, ale potrafi być bezwzględna. Czy będzie kiedyś światłem w tym mrocznym świecie? Zwykle zawstydza mnie swoją otwartością. Rozmawiamy raz na pół roku, ale nawet przez telefon potrafimy przywrócić do pionu całe nasze powalone światy. Ostatnio napisałem jej szczerze, że ją kocham /caritas/, odpisała… WIEM 😀  Tak! Niepozorna rozmowa dwojga dojrzałych osób – o wszystkim i o niczym – w której najważniejszy jest… Ten Trzeci. Niczego  więcej nie oczekuję od niej. Chcę, aby wiedziała o ile bardziej kocha ją jej Stwórca i Odkupiciel.

 


/Iz 50, 4-9a/

Pan Bóg mnie obdarzył językiem wymownym, bym umiał pomóc strudzonemu krzepiącym słowem. Każdego rana pobudza me ucho, bym słuchał jak uczniowie. Pan Bóg otworzył mi ucho, a ja się nie oparłem ani się nie cofnąłem.
Podałem grzbiet mój bijącym i policzki moje rwącym mi brodę. Nie zasłoniłem mojej twarzy przed zniewagami i opluciem.
Pan Bóg mnie wspomaga, dlatego jestem nieczuły na obelgi, dlatego uczyniłem twarz moją jak głaz i wiem, że wstydu nie doznam.
Blisko jest Ten, który mnie uniewinni. Kto się odważy toczyć spór ze mną? Wystąpmy razem! Kto jest moim oskarżycielem? Niech się zbliży do mnie!
Oto Pan Bóg mnie wspomaga. Któż mnie potępi?

/Mt 26, 14-25/

Jeden z Dwunastu, imieniem Judasz Iskariota, udał się do arcykapłanów i rzekł: «Co chcecie mi dać, a ja wam Go wydam?» A oni wyznaczyli mu trzydzieści srebrników. Odtąd szukał sposobności, żeby Go wydać.
W pierwszy dzień Przaśników przystąpili do Jezusa uczniowie i zapytali Go: «Gdzie chcesz, żebyśmy Ci przygotowali spożywanie Paschy?»
On odrzekł: «Idźcie do miasta, do znanego nam człowieka i powiedzcie mu: „Nauczyciel mówi: Czas mój jest bliski; u ciebie urządzam Paschę z moimi uczniami”». Uczniowie uczynili tak, jak im polecił Jezus, i przygotowali Paschę.
Z nastaniem wieczoru zajął miejsce u stołu razem z dwunastu uczniami. A gdy jedli, rzekł: «Zaprawdę, powiadam wam: jeden z was Mnie wyda».
Bardzo tym zasmuceni, zaczęli pytać jeden przez drugiego: «Chyba nie ja, Panie?»
On zaś odpowiedział: «Ten, który ze Mną rękę zanurzył w misie, ten Mnie wyda. Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi, jak o Nim jest napisane, lecz biada temu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy będzie wydany. Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie narodził».
Wtedy Judasz, który miał Go wydać, rzekł: «Czyżbym ja, Rabbi?» Odpowiedział mu: «Tak, ty».

 


 

20. Mt 26, 14-25, 17.04.2019 – o. Marek Krysztopik OP

 


Trzy lata temu, na jednym ze spotkań w ramach Drogi Neokatechumenalnej, usiadła obok mnie dziewczyna. Od tego czasu trochę lepiej ją poznałem. Ale to trochę tak jak z próbą poznania “po swojemu”. To udaje się tylko do pewnego momentu. W najbliższym zbliżeniu, staje się bliższa, ale jakaś jej cząstka oddala się jeszcze bardziej. Nie dziwi więc, że nie potrafię jej opisać. Ma wiele twarzy, ale zawsze jest  spójna… 😀 Była moja muzą /Kraków, Piwnica pod Baranami/ Była analitykiem /Warszawa, Pożegnanie z Afryką/. Była bokserem na ringu /remont jej mieszkania/, a teraz ponoć nawet bywa pragmatycznym bulterierem…, w trakcie pisania pracy doktorskiej na SGH. Dobrze, że nie muszę na to patrzeć 😀  To wszystko prawda, ale i stek bzdur…!

Dla mnie Goscha jest i pozostanie na zawsze najbardziej barwnym i czarującym kwiatem, bo taka po prostu jest. Kiedy dzwoni… świeci słońce, nawet kiedy za oknem ziąb i deszcz. Zawsze się uśmiecha, ale kiedy ona się śmieje… i ja się śmieję 😀 Jako kobieta – dojrzała i kompletna, a jako człowiek – wolna od hipokryzji i małostkowości. A ten jej doktorat w zakresie handlu międzynarodowego, to już inna galaktyka. Szacun! 😀

Dziś znów jest moją muzą, bo jak podaje tradycja, to właśnie dziś dokonała się ta najbardziej ohydna transakcja handlowa wszech czasów. Człowiek dopuścił się największej w historii ludzkości zdrady. Sprzedał Miłość. Dokonał tego Judasz, Apostoł Pana, który opiekował się trzosem. Sprzedał swojego Mistrza za trzydzieści srebrników. To dobry tytuł na rozważania:

Miłość sprzedana 01 – wprowadzenie

Historia o Judaszu? Jasne. No… oczywiście. Przecież, że nie o nas. W każdym razie nie o mnie, a już na pewno nie o Tobie! Faktycznie… jak patrzę na siebie, to zwykle Judaszem jest ta druga, ten drugi, ale nigdy ja. Zawsze znajduję jakieś wytłumaczenie, uzasadnienie, jakiś wykręt. Może dlatego w przyroście geometrycznym mnożą się mężatki przeglądające się w oczach innych mężczyzn i nie są to ich mężowie. A i oni nie stronią od okazji do niewinnych flircików…. Tak! Tak się zaczyna… niewinnie. Jedno spojrzenie, jeden uśmiech, jedno spotkanie, jedna kawa, jeden taniec, jeden pocałunek i jedna noc, ale za każdym razem taniec na linie i każdorazowo zdrada Miłości Zazdrosnej /czyt.:  zdrada Boga/

No, ale ja nie jestem taka. Ja nikogo nie zdradziłam? Ja też nie, to ona dała mi ten owoc….  Ok! Nie zatrzymujmy się jednak na prarodzicach, drzewie z pierwszego ogrodu. Idźmy jeszcze dalej…, zanim Bóg uczynił raj. Gdzie On jest w tym wszystkim? Czy nie On to zapoczątkował w dziele stworzenia? A może jednak nie wszystko było takie dobre? Wiedział o wszystkim i dopuścił do tego. Nie sprzeciwił się złu. Można mnożyć  oskarżenia wobec Boga. Jesteśmy wolni. Możemy przyprawiać Mu gębę, przypisywać szatańskie dzieła, ale… ja tego już nie uczynię. Nigdy świadomie, bo diabłu tylko o to chodzi, a więc za żadne pieniądze…, za nic! Nie mam wyznaczonej ceny za zdradę Boga! Mam za to proste pytanie, pierwsze w rachunku sumienia, w tym moim bilans otwarcia i zamknięcia dnia:

Czy kochałam dziś Boga całym swoim sercem, każdym tchnieniem i każdym mięśniem? 

Nie? Ja też nie! Dlatego jestem Judaszem…, tak jak Ty, tak jak my wszyscy, którzy oczekujemy od innych czystości serc, uczymy innych moralności, a sami wystajemy jak brudne ulicznice w drzwiach naszych czyściutkich domów i mieszkań, na rogach naszych czyściutkich ulic, naszych czystych miast i sprzedajemy otrzymaną od Boga Miłość za święty spokój, partyjne bądź kościelne przywileje, czy duszpasterskie sukcesy. Chcesz poznać konkrety? Najpierw pokaż mi swoje trzydzieści srebrników. Fakt! Nie zawsze to jest trzydzieści srebrników. Czasami są to indywidualne plany, albo jakieś wspólnotowe mrzonki. A najczęściej prywatne cele i wyobrażenia, czyli totalnie, absolutnie nic! I tak na marginesie: to wcale nie znaczy, że dajemy tak jak otrzymaliśmy – a więc darmo!

Niech dzisiejsze dobre słowo – słowo ostrzeżenia i podniesienia na duchu – będzie przestrogą, dla tych, którzy nie chcą, bądź jeszcze nie potrafią nazywać swoich grzechów po imieniu. I nie chodzi wcale o jakieś poszukania w sobie grzechów. One zawsze mają jedną i tą samą postać… naszej zdrady Miłości.

 

 

Dominikanie dziś powiadają u Saletynów

Mirakel

Dodawanie komentarzy dla zalogowanych użytkoników: